OBNIŻENIE ODPORNOŚCI UKŁADU IMMUNOLOGICZNEGO
OBNIŻENIE ODPORNOŚCI UKŁADU IMMUNOLOGICZNEGO
OBNIŻENIE ODPORNOŚCI UKŁADU IMMUNOLOGICZNEGO

Kondycja układu immunologicznego zależy w pierwszej kolejności od kondycji naszej tkanki łącznej. Zaś ta od kondycji naszego kolagenu organicznego.


Pod pojęciem: immunologiczny - rozumiemy tu kompleksową reakcję organizmu skierowaną na jego ochronę przed zaszczepieniem obcego materiału. Bakterii, grzybów, wirusów, pierwotniaków, pasożytów, własnych zmutowanych komórek (np. rakowych) itp.

Układ immunologiczny (odpornościowy) funkcjonuje w różnych stadiach kontrreakcji. Na początku organizm neutralizuje substancje obce posługując się specjalnymi, chemicznie aktywnymi molekułami, które muszą poradzić sobie z antygenami. Mowa o antyciałach.

Za ich tworzenie odpowiedzialne są najważniejsze komórki układu immunologicznego - limfocyty.

Rozróżniamy dwa podstawowe rodzaje limfocytów, które zabezpieczają wspólnie wszystkie formy walki immunologicznej - T (grasicozależne) i B (szpikozależne). Pierwsze w reakcji na obce białko biorą bezpośredni udział w kontrataku immunologicznym i niszczą obce komórki np. nowotworowe.

Limfocyty T są komórkowym ogniwem układu immunologicznego. Drugie pozwalają na efektywne unieszkodliwianie obcych komórek w przestrzeni, poprzez tworzenie specjalnych, też aktywnych biologicznie molekuł - immunoglobulin. Jest to hormonalne ogniwo układu immunologicznego.

Antyciała raz wytworzone, mogą być zachowane przez całe życie, nie dopuszczając do nawrotu np. ospy, odry, świnki. Na tym efekcie opiera się też program wielu szczepień ochronnych. Zaszczepia się słabe wirusy lub inne antygeny, aby organizm wytworzył przeciwciała.

Mechanizm odporności komórkowej opisał trafnie już w 1833 roku Ukrainiec J. Miecznikow, który dowiódł m.in. że opieranie się przez organizm chorobom infekcyjnym jest związane bezpośrednio ze zdolnością specjalnych komórek krwi i tkanek (nazwanych potem fagocytami) - do przechwytywania i neutralizacji czynników wywołujących infekcję.

Inne mechanizmy odpornościowe polegają na: nieprzenikliwości warstw skórnych dla pewnych mikroorganizmów, na obecności czynników kwaśnych (np. w skórze czy żołądku), na obecności w płynach organicznych specjalnych enzymów. Są jeszcze tzw. interferony - przeciwwirusowe białka - osobista gwardia syntezowana w zaatakowanej komórce itd. itp.

Ochrona organizmu to nie tylko obrona przed wniknięciem intruzów, czy eksterminacja ich na polu bitwy. To również „dyplomatyczne” pozbywanie się ich samych oraz produktów ich rozpadu - poprzez wyproszenie poza organizm wraz z kałem, moczem, potem, plwocinami itp.

Układ odpornościowy - wielopoziomowa ochrona organizmu - może być wszak osłabiany przez wiele czynników. Przy oparzeniach, wychłodzeniu, utracie krwi, zaburzonej gospodarce aminokwasowej, gorączkowaniu, awitaminozie, dysfunkcji organów wspomagających immunologię itp. - cierpi nie tylko dotknięty narząd, lecz cały ustrój staje się wrażliwszy na infekcje.

Opóźniają się mechanizmy regeneracji (gojenia), a nierzadko, wskutek tego
- schorzenia przybierają charakter chroniczny.

Jeżeli tłumienie układu odpornościowego trwa długo, to w pierwszej kolejności narażamy się na infekcje pospolite, normalnie nas omijające lub niegroźne, a następnie na ryzyko chorób śmiertelnych, jak np. nowotwory.

Dlaczego? Ponieważ komórki rakowe są dla ustroju wrogimi mutantami
- i w zdrowym ciele są rozpoznawane przez T - limfocyty i niezwłocznie niszczone w ich dzieciństwie. Natomiast niedomagania układu odpornościowego podwyższają nawet dziesiątki razy (!) ryzyko tego, że limfocyty „przegapią” komórkę rakową i ona po umocnieniu się w tkance - stanie się zaczątkiem tragedii, rozsadnikiem progresywnej i często już nieodwracalnej multiplikacji komórek-córek potwora. Nowotworu złośliwego.

Pierwszy mutant zrodzi się czasami z czynników egzogennych, np. z substancji smolistych dymu papierosa, a czasami wygeneruje go nasza własna wada genetyczna. Zawsze będzie to komórka o zakłóconej organlzacji, Taka, co zatraciła swoje cechy normalne. Jest patologią dla żywiciela - organizmu i jego śmiertelnym zagrożeniem, ale jak każda inna komórka, jak każdy przejaw życia opartego na białku, będzie dążyć do przetrwania i do mnożenia się. Układ immunologiczny czujnie patroluje, wyszukując takich komórek - fałszerzy, potencjalnych początków raka.

O ile nie śpi.

Jest tylko jeden sposób na to, byśmy my spali spokojnie. Pewni, że nie śpi nasz obrońca. Trzeba mieć wobec niego czyste sumienie. Trzeba go karmić tak, jak karmi się i opłaca najwierniejszego sługę i najlepszego bodygjarda.

Kondycja układu immunologicznego zależy w pierwszej kolejności od kondycji naszej tkanki łącznej. Zaś ta od kondycji naszego kolagenu organicznego. Dajmy więc swojemu organizmowi każdego dnia:

Aminokwasy w postaci łatwo przyswajalnej, które będą podtrzymywać naszą matrycę kolagenową i dokarmiać wszystkie elementy systemu,/ np. Colvita

Witaminę A (także beta-karoten), suplementację która potrafi odbudować naszą odporność,

Witaminy ogólnie z grupy B, które będą wspierać układ w stanach stresu, po urazach, operacjach, które gwarantują organizmowi wydolność w produkcji przeciwciał,

Kwas foliowy, który zapewnia układowi immunologicznemu refleks reakcji, jaka może uratować nam życie, a także kwas pantotenowy i ryboflawiny, B2 (ta sama grupa pokarmowa),

Pirydoksynę, B6 - aby system mógł wypracować dość nowych czynników odpornościowych, szczególnie w kościach, mózgu i krwi - gdy tylko otrzymuje sygnał o zagrożeniu,

Witaminę C, by dbała o reakcję ośrodków ochronnych na każdy sygnał o patologiach, by kontrolowała szybkość wytwarzania antyciał i gwarantowała biosyntezę kolagenu,

Witaminę E, by jak przystało na pierwszy „eliksir młodości” dbała o nie starzenie się przedwczesne układu odpornościowego, by synergizowała funkcję systemu,

Selen, by zapewniał powstawanie w każdej minucie dostatecznej liczby komórek sygnalizacyjnych dla stanów zagrożenia, by wspomagał wytwarzanie peroksydazy glutationu („prywatny” super-antyoksydant układu immunologicznego),

Żelazo, by hamowało zdolność rozmnażania się komórek-wrogów,

Cynk, którego tym więcej potrzeba układowi odpornościowemu, im człowiek jest starszy.

Należy jeszcze powiedzieć Kto jest wrogiem układu immunologicznego? Otóż wrogów ma on bez liku. Jednakże większości z nich, większość z nas, nigdy nie zobaczy. Wymaga to dostępu do skomplikowanej aparatury.

Głównego wroga wszak widujemy codziennie. Mieszka w cukierniczce w naszej kuchni. W ciastach, czekoladzie, w napojach, w tzw. „zdrowych” sokach z koncentratów, w kompotach, deserach, ukryty w żywności przetworzonej, w kupowanych smacznych surówkach, „przerobiony” w destylacji alkoholu. W owocach z puszki, w pieczywie, w przyprawach. W setkach miejsc gdzie w ogóle nie uwzględniamy jego obecności. Jest. Wszechobecny. Morderca układu odpornościowego. Cukier rafinowany z buraków czy z trzciny. Sacharoza. „Lepsze” (co wcale nie oznacza przyjazne systemowi ) inne cukry, pochodne glukozy: fruktoza, laktoza, miód...

Glukoza jest tak samo niezbędna mózgowi, jak zbędna układowi odpornościowemu i kolagenowi. Kolagen sprawia, że zachowujemy młodość. Układ immunologiczny chroni nas przed „wypadkiem” - śmiercią wskutek infekcji, epidemii, czy raka... Ale to mózg stanowi o naszym jestestwie, o konstatacji faktu, że żyjemy i że czujemy się młodzi i sprawni. I żąda w pożywieniu glukozy. Ponieważ słuchamy się mózgu (bardziej fizjologicznie niż „rozsądkowo”) - to sięgamy po produkty, które tylko i wyłącznie jemu są bezwarunkowo niezbędne. Po cukry. Mózg jest brutalnym egoistą. Jako, że ma nad całym ustrojem władzę - aby zabezpieczyć swoje tylko potrzeby - nauczył nas czerpać przyjemność z konsumpcji pochodnych glukozy.

Nie pomyślał jednak Wielki Organ, który zmienił oblicze Ziemi, o dwóch sojusznikach, jacy i jemu przedłużyliby życie. O komórkach wytwarzających kolagen i o komórkach układu odpornościowego (jeszcze znalazłoby się wiele innych).

Oto zadanie dla medycyny i dietetyki XXI wieku. Rozwiązać ten paradoks. Uwolnić od trucizny cukrowej fibroblasty, makrofagi, fagocyty (i inne) - jednocześnie nie zagładzając komórek nerwowych.

Wtedy będziemy mieli szansę pożyć sto kilkadziesiąt lat...
 
SYNDROM CHRONICZNEGO ZMĘCZENIA I DYSFUNKCJI ODPORNOŚCIOWEJ
 
Zmęczenie, podwyższona wrażliwość na zmęczenie, ogólne osłabienie należą do najczęstszych skarg chorych, którym lekarz da szansę pełnej wypowiedzi. Zazwyczaj ten przykry stan znika po pewnym okresie rzeczywistego wypoczynku i po całkiem nieskomplikowanych przedsięwzięciach rehabilitacyjnych.

Jeszcze dwadzieścia lat temu nikt (a szczególnie w Europie wschodniej) nie pomyślałby nawet ,aby zmęczenie nazwać schorzeniem. Jednak gdy problem osłabienia i deficytu energii zaczął przybierać charakter „epidemiologiczny”, a jego leczenie okazało się mało efektywne - zaczęto badać to zjawisko (rzutujące na wydajność pracy - czyli interesy tych, co płacą za badania).

Zespół chronicznego zmęczenia i dysfunkcji immunologicznej okazuje się jednak czymś innym, niż stan przechodzącego osłabienia (nie wspominając nawet o pospolitym charakterologicznym lenistwie).

My - lekarze zawdzięczamy nazwanie tego chorobą, badaniom zespołu z Atlanty (1988). Od raportu Amerykanów zaczęły się dociekania, dlaczego dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy ludzi silnie zmotywowanych, ukierunkowanych prawidłowo na cel i dowodzących swym dotychczasowym życiem, że chcą pracować, że bynajmniej nie hamują w podjętych dążeniach - popada nagle w „niemożność”? Niewytłumaczalną także w kontekście podejrzeń stanów depresyjnych lub innych defektów psychosomatycznych?

Dla zbadania tego problemu w USA, Wielkiej Brytanii i Australii utworzono nawet specjalne centra.

Powstało określenie „syndrom neurasteniczny”. Niezbyt fortunne. Dotąd nie ma zgody, jak właściwie „to” nazwać. Problem wszak istnieje. Jest coraz częściej diagnozowany. Nieraz bywa zresztą tak w medycynie, że coś jest już nieźle poznane, a globalnie nie nazwane.

Osobiście uważamy, że jest to ten sam syndrom, który rozpoznano już w XIX wieku i nazywano różnie: hipochondrią, zespołem astenicznym, „białą gorączką” itp. Elementy tego rozpoznania dostrzegamy historycznie w takich opisach, jak: neurastenia, „syndrom weteranów I wojny światowej”, „wietnamski”, „afgański”, chroniczna bruceloza, hipoglikemia, chroniczna mononukleoza czy drożdżyca i wielu innych.

W końcu XX w. nieco zmieniło się naświetlenie problemu, obecnie mówimy o syndromie chronicznego zmęczenia i dysfunkcji immunologicznej. Przy braku jawnych przyczyn organicznych schorzenia, osoby z tym rozpoznaniem tracą impet życiowy i chęć do wszelkich zajęć kreatywnych, a nawet codziennych obowiązków. Istnieje przy tym zaskakująca zbieżność symptomów: wszystkie prowadzą do bólu mięśni i stawów, zmęczenia, migren, objawów depresyjnych, słabej pamięci i trudności w skoncentrowaniu się.
Istnieją oczywiście rozliczne różnice w poszczególnych przypadkach, ale jest jedna cecha wspólna: o symptomach spontanicznie informują sami pacjenci. Kryteriów obiektywnych, na razie - nie ma. Tym samym istnieją każdorazowo trudności w stawianiu diagnozy i w skutecznym leczeniu.


Zawsze w obliczu takich dylematów rodzą się rozmaite teorie medyczne. Tak jest i w tym przypadku. Etiologię i patogenezę syndromu chronicznego zmęczenia i dysfunkcji immunologicznej (SCZ) rozpatruje się uwzględniając czynniki infekcyjne, stresowe, środowiskowe czy neuropsychiczne. Przykładowo J. Goldstein mówi o wieloprzyczynowym rozstroju neuroimmunologicznych procesów regulacji. Uwzględnia uwarunkowania genetyczne, a także m.in. dysbilans układu odpornościowego, szczególnie w obszarze skroniowo-krawędziowym.

Inna teoria mówi o naruszeniu procesów ogólnego tworzenia syndromu adaptacji, odrzucając jako pierwszoplanowe czynniki neuroimmunologiczne.

My skłaniamy się najbardziej ku teorii podnoszącej związek SCZ ze stanem innych systemów regulacji nerwowej czy endokrynologicznej. Również immunologicznej niewydolności regulacyjnej. Uważamy także, iż faktycznie istnieć mogą związki z zarówno z dysfunkcjami psychogennymi, jak i z towarzyszącymi im endokrynopatiami wegetatywnymi. Być może także z funkcjonalnością śledziony i z ochroną immunologiczną komórek szyszynki.

Jednakowoż u podstaw SCZ leży naszym zdaniem kondycja układu odpornościowego, będąca funkcją kondycji tkanki łącznej - czyli organicznego kolagenu.

Kompleksowy program biokorekcji zakłóceń układu immunologicznego zazębia się (jak wszystkie podane) z programem już podanym.

Oczywiście istnieją i w tym przypadku uzupełnienia. Ochrona szyszynki produkującej białe ciałka krwi uwarunkowana jest w znacznej mierze koncentracją karotenów. A zatem - witamina A.

O potrzebie stałego wysycenia organizmu witaminą C napisaliśmy wielokrotnie. Dodać wypada jedynie, że zwiększa ona również liczbę interferonów substancji chroniących komórki organizmu przed czynnikami wywołującymi choroby, które wychwytywane są w arteriach, żyłach I kapllarach przechodzących przez całe nasze ciało.
 
Odżywianie w biokorekcji układu immunologicznego uwzględniać powinno także spożycie likopenu (pomidory) i produktów obfitujących w witaminę E(dobre oleje roślinne). Także cynk (nieoczyszczone ziarna, drożdże piwne) i selen (jak wyżej, plus czosnek, ryby).

Za podstawę uważamy łatwo przyswajalne aminokwasy.

Źródło: Nowa Strategia Zachowania Zdrowia i Przedłużenia Młodości dr. Siergiej Batieczko
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklepy internetowe AZ.pl